Niemożliwe? A jednak..

Niemożliwe? A jednak..

W niedzielę zawodnicy Wisły Dziecinów pojechali do Trąbek, by tam zmierzyć się z drużyną Puznówki 96. Mecz, który miał być spacerkiem dla podopiecznych Bogdana Tereszczyńskiego, okazał się drogą przez mękę.

Zaczęło się obiecująco. Kilka ciekawych akcji Wisły, jednak pod bramką brakowało zimnej krwi. Przez cały mecz drużyna z Dziecinowa była stroną dominującą, ale nie przekładało się to na bramki. W 45 minucie z kontrą wyszli zawodnicy gospodarzy i niespodziewanie wyszli na prowadzenie. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, a szczególnie uśpiona obrona Wisły.

Po zmianie stron drużyna Bogdana Tereszczyńskiego nadal atakowała, jednak gospodarze zaciekle się bronili. Dopiero w 77 minucie po dośrodkowaniu Kamila Banasiewicza do bramki Puznówki trafił Marcin Kwiatkowski. Wydawało się, że zawodnicy pójdą za ciosem. Losy meczu potoczyły się jednak inaczej. Najpierw z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał Kacper Szczepański, a kilka minut później za taktyczny faul czerwoną kartkę obejrzał Marcin Tolak. Do końca spotkania wynik się nie zmienił, choć okazje do tego były. Puznówka zdobyła pierwszy punkt w sezonie, a nam pozostaje olbrzymi niedosyt.

Komentarze

Dodaj komentarz
do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości